W drodze do Chinatown

Sobota była dość intensywna pod względem chodzenia, bo zrobiliśmy ponad 10 km. Na początku chcieliśmy złapać tramwaj wodny do Chinatown ale nasze móżdzki na ten moment nie ogarnęły gdzie jak za ile i którędy. Wiedzieliśmy że nie chcemy płynąć wynajętą łódką dla turystów ale skorzystać z normalnego lokalnego transportu. No cóż, nie tym razem to następnym :)

W efekcie wybraliśmy się na nogach do Golden Mountain(Wat Saket) – wychodzi się po 120 stopniach na górę skąd rozpościera się niezły widok na Bangkok.

IMG_0844

Fajnie jest poobserwować Tajów przychodzących się tam modlić. Wejście jest za darmo,są gongi na których można pograć, i jest całkiem miła mistyczna astmosfera, w której można odpocząć od zgiełku miasta. Samo miejsce może jakoś nie powala,alejest ciekawym przystankiem po drodze np. do Chinatown.

http://www.youtube.com/watch?v=zJ92k1KhkVk

http://www.youtube.com/watch?v=HG6BRbgcYxU

Bo jak się okazało będąc na Golden Mountain mieliśmy wcale nie daleko do Chinatown do którego chcieliśmy się wybrać na samym początku. GPS na komórce był bardzo pomocny więc ruszyliśmy żwawo przed siebie. Mijaliśmy dzielnicę stolarzy (imponujące drzwii inne rękodzieła!), ale też dzielnicę mechaników samochodowych (Toyota króluje, pozdrowienia dla rodziny-Paweł). W tych miejscach było spokojnie, każdy był zajęty swoją robotą, ale mimo wszystko chyba nie często chodzą tamtędy biali bo patrzyli na nas z zaciekawieniem (z wzajemnością!).

Chinatown nas absolutnie przytłoczyło. Nie wiemy czy to kwestia weekendu czy tam jest tak codziennie, ale ilość straganów ale przede wszystkim ludzi jest powalająca. Można tam dostać absolutnie wszystko! Przejścia są tak wąskie przez otaczające stragany że ciężko było się przecisnąć. Chcieliśmy gdzieś zjeść ale też usiąść bo nogi nam już odpadały,a tu niestety w większości pozajmowane lub tylko z opcją „stojącą”. Do tego wszechobecny smród samochodowy, spaliny, policjanci gwiżdżący niemal nad uchem, ścisk, parno i wilgotno. No nas to miejsce nie urzekło ale może mieliśmy złe podejście? Weekend? Nie wiem. Może warto byłoby tam kiedyś wrócić i sprawdzić.

Wróciliśmy na obiado-kolację w okolicę Khao San Road a co zjedliśmy możecie sprawdzić na zdjęciach (09.08.14) :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s