Kuala Lumpur i 272 schody

Wczoraj oprócz chillout’u, objadania się i spokojnego spacerowania po Chinatown w którym mamy hostel, pojechaliśmy zobaczyć Batu Caves. Znajdują się one ok 13km od Kuala Lumpur, i można tam dojechać taksówką, autobusem lub KTM Komuter. Wybraliśmy kolejkę bo była chyba najbliżej nas. 2 MYRy od osoby i ok 40 min jazdy. Ja miałam okazję jechać w przedziale tylko dla kobiet, gdzie była cisza i spokój od chłopów :)

IMG_2547

Jaskinie Batu są bardzo istotne dla Hindusów, a podczas corocznego święta Thaipusam, setki tysięcy wiernych odwiedza to miejsce. Święto to ma miejsce w styczniu/lutym, w 10 miesiącu kalendarza Hindusów. Jest to czas oczyszczania, i rozpoczynania nowego rozdziału w życiu. To święto końca i początku.

Obrzędy są dość brutalne, bo do ciała grzesznika przyczepiane są metalowe uchwyty, przez które przeciągana jest linka dzięki której osoba idąca za grzesznikiem, jest w stanie kontrolować każdy jego ruch.

My nie mieliśmy okazji zobaczenia tych obrzędów na żywo, jednak będąc w jaskiniach czuć było mistyczna atmosferę i mogliśmy sobie tylko wyobrazić odczucia towarzyszące wiernym podczas tego święta.

Do jaskini wiodą 272 schody, a jej bram strzeże 42 metrowy posąg hinduskiego bóstwa – Lord Murugan który jest równocześnie największym takim posągiem na świecie.

IMG_2628

Podczas wychodzenia po schodach towarzyszą nam małpy które kradną turystom jedzenie, reklamówki, i nie są tak sympatyczne na jakie wyglądają;)

IMG_2565

W jaskiniach czuć lekki chłód, słychać trzepot skrzydeł ptaków, nietoperzy, ale tez piania koguta który dumnie przechadza się po terenie razem z kurkami ;)

W głównej jaskini znajdują się hinduskie ołtarzyki, a przy głównym ołtarzu modlą się pielgrzymi, palą lampki oliwne oraz zostawiają dary: kwiaty i banany.

Spacerowaliśmy tez po Chinatown, gdzie znów zachwyciła nas ilość jedzenia i zapachów. Co jeszcze jest wspaniałego w tym miejscu, to fakt że na jednej ulicy mieści się świątynia hinduistyczna, meczet oraz świątynia chińska. Wszyscy się tu nawzajem szanują, bo wiara to wiara – nieważne jak się bóg nazywa. Moglibyśmy się uczyć od nich tolerancji do odmiennych religii!

Weszliśmy do hinduistycznej świątyni gdzie byliśmy świadkami chrztu małego bobasa. Obrzęd wygląda dość podobnie, choć trwa krócej i jest o wiele bardziej kameralnie. Tutaj również rodzina obdarowała bożka bananami i kwiatami.

IMG_2674

Jak na razie koniec z dużymi miastami, czas na odpoczynek w trochę mniejszych miejscowościach i wioskach :-)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s