Dżungla!

Mówiliśmy ze mamy hostel w super lokalizacji? Autobus który codziennie przejeżdża nam niemal po nogach okazał się być bezpośrednim do Narodowego Parku Penang (Penang National Park)! Czyli dokładnie tam gdzie nasze stópki chciały w niedzielę podreptać. Autobus 101 jedzie ok. 30-40 minut w zależności od korków, i przystanek końcowy jest przy bramie parku. Na początku trzeba wpisać się na listę i zdeklarować jaką trasą chce się pójść. Niestety wiszący most (Canopy Walk) jest zamknięty ze względu na intensywne deszcze, ale i tak skutki wybrały trasę najdłuższą i chyba najcięższą YO! Droga ma wieść do sanktuarium żółwi (Turtle Sanctuary) oraz później do malowniczej dzikiej plaży między skałami (Teluk Kampi Beach).

IMG_3589

Trasa okazała się być cięższa niż myśleliśmy na początku. Mieliśmy ciągłe podejścia i zejścia po śliskich schodach oraz mijaliśmy powalone drzewa i palmy.Do tego deszcz nas dwa razy złapał, ale i tak bez niego nasze ubrania były kompletnie przemoczone od potu. Klimat jaki tam panuje sprawia, że z człowieka się po prostu leje – woda ciągle paruje i z człowieka i z lasu;)

W sumie przeszliśmy jakieś 10km ale aż tak tego nie czuliśmy. Może to przez widoki i otaczającą naturę która jest absolutnie niesamowita. Kiedy tylko przekroczyliśmy bramę parku uderzyły nas dźwięki wydawane przez świerszcze – zupełnie inne niż do tej pory znaliśmy! Ogrom zieleni i bujnej roślinności powala od samego początku. Niektóre rośliny aż dotykaliśmy by upewnić się że nie są sztuczne :) w niektórych miejscach małpy skakały nam nad głowami, ale zdarzało się też zobaczyć nad głową ogromnego pająka lub na ziemi – wielgachną mrówkę. Brrrr….!

W efekcie trafiliśmy najpierw na plażę (nie bardzo wiedzieliśmy jak, ale po głębokiej analizie mapy już wiemy – skręt nie tam gdzie trzeba, no cóż..;) ), a dopiero później do sanktuarium żółwi które chyba ze względu na specyficzny okres, nie było jakieś powalające. Choć małe żółwiki 7 dniowe były mega kochane!!

Dobrze ktoś pisał żeby zabrać sobie ciuchy na przebranie bo wracając autobusem z klimatyzacją włączoną na full czuliśmy się jak w zamrażalniku!!

Podsumowując:

Autobus: 4 RYM/osoba w jedną stronę, wejście do parku free. Weźcie zapas wody i jedzenia, oraz suche ciuchy na przebranie.

Poniedziałek natomiast mija leniwie, chodziliśmy nadal po historycznej części Georgetown, podziwialiśmy cudną architekturę, oraz odwiedziliśmy dzielnicę miasta która znajduje się na wodzie. Byliśmy znów w Little India, dzielnicy której nie można pomylić z żadną inna – od razu uderzają dźwięki hinduskiej muzyki, sklepy pełne są kolorowych sari i biżuterii, a mężczyźni wgapiają swe ślepia w blondynki…

Wieczorem osobniki skutków obżartuszków wyruszyły na nocne łowy. Najpierw zjadły smażony ryżowy placek z warzywami i ostrym sosem, a później jeszcze niesamowite danie indyjskie polecone przez kelnera. Palce lizać! Dosłownie, bo próbowaliśmy jeść palcami tak jak robią to hindusi. Ale kiepsko nam to szło! Jeszcze musimy poćwiczyć:)

IMG_3845

Tak się najedliśmy, że ledwo możemy się ruszać a rano trzeba wstać bo jedziemy……a, zobaczycie niedługo!:)

Reklamy

8 myśli w temacie “Dżungla!

  1. Wiecie co by było przydatne? Mapka z zaznaczoną trasą Waszej podróży, np. gdzie byliście, dokąd stamtąd pojechaliście i, najważniejsze, gdzie jesteście teraz. Fajnie byłoby to zobaczyć i Was umiejscowić na mapie :] Zaraz zresztą sama sobie zobaczę, gdzie teraz jesteście. Buźki!

  2. Po pierwsze to nie wierzę że nie potraficie jeść rękami (no chyba że aż tak wiele się zmieniło…)😊 . Po drugie, muszę o to zapytać: czy wy po tej dżungli pomykacie w japonkach?!( a jeśli tak, czy to norma czy raczej kurdwanowska brawura?) Po trzecie, jedzonko wygląda pysznie, ale ja osobiście nie mogę się doczekać jutrzejszego śniadania w naszym pensjonacie (bułeczki, drzemy, miód, serki pachnące, twarożek, pomidory, ogórki, jajecznica i pyszna kawa😊). Jeśli choć trochę pociekła wam ślinka to cel osiągnięty, może teraz wy mi przez chwilę pozazdrościcie 😊buziaki!

    1. ojojoj ale nam smaka zrobilas!!:) jeszcze bedziemy musieli troche „wytrzymac”;) hah oczywiscie chodzilo mi o jedzenie bez sztuccy:D nie jest to proste kiedy masz ryz, sos z warzywami i wege mieso;) co do dzungli to w japonkach bysmy sie zabili, mielismy trampki.

  3. Ja już przestałam patrzeć na mapę bo ciągle się oddalacie , ale to co oglądacie i przeżywacie super zapisujecie , szkoda, że nie ma odgłosów tych świerszczy skoro są tak inne,czy tam chodzą z Wami jacyś turyści ? w ogóle nikogo nie widać ):
    A w Krakowie rano -już chłodzik- trzeba ubierać ciepłe ciuchy):Ale Wam zazdrościmy, Słońce!!!
    Słońce!!!!cieplutko, trzymajcie się

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s