Jakarta

Dżakarta w Indonezji tak jak Bangkok w Tajlandii uderza zapachami. Tyle że mniej przyjemnymi – zapach spalin miesza się z zapachem opon, smaru, benzyny, śmieci, brudu, czasem moczu. Czasem czuć duriana, czasem jakieś jedzenie ale zapachy te są w zdecydowanej mniejszości.

Ogrom samochodów, motorów,wózków i wszelakich innych pojazdów jest zatrważająca. Poruszając się pieszo trzeba mieć oczy dookoła głowy. Z tego co zaobserwowaliśmy na drodze panuje zasada – kto większy ten jedzie pierwszy, ale również ten kto jest bardziej pewny siebie ma więcej przywilejów. Na pieszych nie zwraca się kompletnie uwagi więc każde przekroczenie jezdni graniczy z cudem. Trzeba zapomnieć o strachu i wejść na drogę gdzie powoli ale pewnym krokiem trzeba ją przekraczać – ktoś MUSI zwolnić (o zatrzymaniu nie ma mowy) byśmy mogli przejść.

IMG_5022

Gdzieś w internecie znaleźliśmy wzmiankę że Dżakarta jest określana miastem duriana, i że tak jak ten owoc -albo się ją kocha albo nienawidzi. Raczej należymy do osób którym to miasto do gustu nie przypadło, zwłaszcza że nie ma tu czego oglądać. Nie ma tu prawie nic, a zobaczenie kilku miejsc które ewentualnie mogą być interesujące zajmuje jeden dzień. Miasto jest też dużym kontrastem po całej Malezji – widać tu większą biedę, nie wspominając już o tym smrodzie.

Ponieważ wejście do autobusu miejskiego również graniczy z cudem i mimo że siatkę komunikacyjną mają tu dość sporą, to naprawdę kiepską i czasem trzeba czekać naprawdę sporo czasu aż się w ogóle wejdzie do autobusu (w środku są panowie którzy wypychają tych którzy chcą wsiąść kiedy uznają że autobus jest już napakowany). Stwierdziliśmy w takim wypadku że do tych kilku miejsc które chcemy zobaczyć, dojdziemy pieszo.

Mieliśmy okazję dotrzeć do starej części miasta- Kota (Batawia) która była kiedyś stolicą Holenderskich Indii Wschodnich. Można tu odczuć holenderski klimat, na pewno zabudowa różni się od tej w innych częściach Dżakarty.

IMG_4791

Zobaczyliśmy tu ratusz (Muzeum Historyczne Dżakarty), Muzeum Ceramiki oraz muzeum które odwiedziliśmy –Muzeum Wayang. To miejsce gdzie znajdują się dwuwymiarowe lalki używane w czasach starożytnych w teatrze cieni do opowiadania różnych historii. Kolekcja jest naprawdę bogata i muzeum ma duży potencjał. Oprócz indonezyjskich okazów można tam znaleźć mnóstwo lalek które zostały przekazane muzeum przez inne państwa, m.in. z Polski! Zostaliśmy też poinformowani że ze swoim spektaklem byli w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Akurat gdy odwiedziliśmy muzeum, miało mieć miejsce”show” więc czym prędzej zasiedliśmy na widowni. Przed naszymi oczami był duży zespół muzyków siedzący do nas tyłem, grający na bardzo ciekawych instrumentach, dwie panie które czasem śpiewały,oraz na środku – pan który ruszał lalkami i coś opowiadał używając różnych głosów. Przez jakieś 30 minut siedzieliśmy dość zaskoczeni bo zupełnie nie tak sobie to wyobrażaliśmy i stwierdziliśmy że chyba siedzimy ze złej strony…czyli od zaplecza! Paweł ukradkiem szukał przejścia na drugą stronę, ale został przez jednego pana poinstruowany by usiadł tam gdzie wcześniej. Szczerze – kompletnie na nas to nie zrobiło wrażenia bo mimo że trochę cieni widzieliśmy, to połowa była zasłonięta przez pana kierującego kukiełkami. Bezsensu! Z tej drugiej strony wyglądało to pewnie fajniej, ale nie było przejścia! O co chodzi?! Znudzeni wyszliśmy przed końcem.

IMG_4842

Jak tylko przekroczyliśmy klimatyzowane bramy muzeum i wkroczyliśmy ponownie do ukropu, zostaliśmy zaatakowani….przez uczniów z kamerą ;-) trzyosobowa grupa zapytała czy mogliby nam zająć chwilę i zrobić wywiad. Takie dostali zadanie od nauczyciela angielskiego by przepytać kilku turystów z podstawowych rzeczy,nagrać to i zdobyć potwierdzenie w postaci podpisu turystów i fotki;-) pytania były typu jak mamy na imię, skąd przyjechaliśmy, co robimy w Dżakarcie, co sądzimy o kraju i ludziach, co sądzimy o jedzeniu i co nam smakowało najbardziej itp. Z Pawłem byliśmy zachwyceni pomysłem nauczyciela! Po tym interview zrobiliśmy jeszcze kolejne dwa, kilka razy zostaliśmy zaczepieni prośbą o zrobienie sobie wspólnego zdjęcia, a wszystko to na jednym placu – Fatahillah Square.

Tu zaraz obok muzeum znajduje się również najstarsza kawiarnia w centralnej Dżakarcie– Batavia Cafe, datowana na 200 lat wstecz! Budynek wygląda bardzo zachęcająco, mniej zachęcają ceny ;-) kawę podobno pił tu sam Barack Obama, który notabene spędził swoje dzieciństwo w Dżakarcie – uczęszczał tu do publicznej szkoły podstawowej (State Elementary School Menteng 01).

Ruszyliśmy w kierunku hotelu by się odświeżyć i ruszyć w zupełnie przeciwną stronę by dotrzeć na znany plac Merdeka. Zanim tam dotarliśmy mieliśmy niestety pierwszą nieprzyjemną sytuację. Mianowicie próba wypłacenia gotówki z bankomatu zakończyła się brakiem tejże gotówki, oraz samej karty!:-( pan z naszej hotelowej recepcji pomógł nam zadzwonić do banku gdzie zostaliśmy poinformowani że karty odzyskać się nie będzie dało,i radzą ją zablokować…niestety zostaliśmy teraz tylko z jedną kartą debetową więc mamy głęboką nadzieję że się to nie powtórzy bo będziemy w tak zwanej czarnej D (dziś na szczęście udało nam się wypłacić gotówkę – był stres!!!).

Dzień się jeszcze nie skończył, trzeba było ruszyć mimo przeciwności! Doszliśmy do placu Mendeka (plac niepodległości) na którym znajduje się 132 metrowy pomnik Monas, zwany „ostatnią erekcją Sukarno” – no coś w tym jest… (Sukarno był generałem który ogłosił niepodległość Indonezji bodajże w ’45).

IMG_4925

Na górze pomnika znajduje się taras widokowy ale była tak ogromna kolejka, że zrezygnowaliśmy. Z placu ruszyliśmy w odwiedziny największego meczetu w Azj Pd-Wsch – Meczetu Istiqlal, a po przejściu dosłownie na drugą stronę jezdni – XIX wieczną rzymsko-katolicką Katedrę Wniebowstąpienia NMP.

Godzinny powrót do domu, pyszny Mie Goreng na kolację i czas na pakowanie bo jutro wyruszamy do Bandung :-)

Reasumując: pomimo okropnego pierwszego wrażenia, Dżakarta ma do zaoferowania kilka miejsc godnych uwagi, ale chyba przede wszystkim ciekawi są tutaj ludzie którzy funkcjonują w tym chaosie i smrodzie. Podczas naszych spacerów nie tylko po „turystycznych miejscach” zauważyliśmy że raczej wszyscy są bardzo pozytywnie nastawieni do turystów. Uśmiechają się, są ciekawi skąd jesteśmy, gdzie śpimy, na ile przyjechaliśmy itd. Znają polskich piłkarzy (jeden uczeń znał Wisłę Kraków – szacun), oraz wiedzą że nasze flagi mają te same barwy tylko są odwrotnie ułożone. Hitem jest „hey / hello mister” które słyszymy na każdym kroku– nie ważne czy wołają do mnie czy do Pawła ;-)

Spróbowaliśmy dziś pysznej potrawy Gado Gado – coś a’la sałatka na bazie warzyw z sosem orzechowym i chrupkami – pycha! Delikatne warzywa, i słodko ostry sos…mmmmm!

IMG_4872

Warto wspomnieć jeszcze o pieniądzach i ich nominałach które wyglądają podobnie do naszych sprzed denominacji. Największy nominał to 100,000 Rp, później 50k, 20k, 10k, 5k, 2k, 1k. Monety: 500, 200, 100 Rp.

WP_20140907_19_22_23_Pro

Ceny w Dżakarcie:

Butelka wody: 2,000-3,500 Rp

Piwo (duże-małe): 17,000 – 27,000 Rp

Posiłki: 10,000 – 40,000 Rp

Jabłka: 29,800 Rp za kg

Ananas (obrany): 7,000 Rp

Banany: 17,800 za kg

Ważna informacja dla osób które wybierają się do Indonezji – wiza on arrival podrożała od tego roku o 10 $ – obecnie kosztuje 35$.

Reklamy

3 myśli w temacie “Jakarta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s