Welcome back, Thailand!

Po długiej podróży wróciliśmy do Tajlandii by odwiedzić północną jej część – Chiang Mai.

Z Bangkoku przedostaliśmy się tu, można powiedzieć, w luksusach – jechaliśmy 13 godzin nocnym pociągiem gdzie mogliśmy się wygodnie wyłożyć na kuszetkach i przespać praktycznie całą podróż.

Pociąg jest klimatyzowany, dostaliśmy pościel, można wykupić sobie śniadanko czy jakiś ciepły posiłek. Inną opcją jest jazda autobusem lub przelot samolotem z Bangkoku.

IMG_7504

Z dworca kolejowego spokojnie można przejść na nogach do centrum Chiang Mai, ale można też wziąć taksówkę, tuk-tuka lub wsiąść do czerwonych samochodów wyglądających jak mini wozy strażackie – to taki lokalny transport za kilkadziesiąt Bahtów.

Chiang Mai (oznacza nowe miasto w języku tajskim) jest sympatycznym miastem, w obrębie murów miejskich znajduje się ok. 30 świątyń buddyjskich, a w okolicy samego miasta można ich znaleźć aż 300. Ponieważ świątynie choć piękne już nas nie interesują, skupiamy się raczej na spacerowaniu i smakowaniu kolejnych nowych potraw;) zaskakująca jest dla nas ilość chińskich turystów w tej miejscowości, nawet w niektórych witrynach sklepowych czy barach napisane jest menu w języku chińskim.

Miasto ma kilka atrakcji które przyciągają ludzi, m.in jest to nocny bazar gdzie można kupić wszystko od bokserek „Calvin Klein” przez Ray-Bany, dekoracji domowych, mydełek, aż do pięknej ale i też tej tandetnej – biżuterii.

IMG_7621

Chiang Mai to też świetne miejsce wypadowe do trekkingu górskiego gdzie można zwiedzić wioski w których mieszkają plemiona: Karenowie, Hmongowie, Lahu, Yao, Akha oraz Lisu.

My raczej z tego zrezygnujemy bo nie chcemy brać udziału we wspieraniu „ludzkiego zoo”, poza tym naszym głównym celem tutaj są zwierzęta, ale o tym może w kolejnym wpisie :)

Na pewno oprócz wspomnianego nocnego bazaru warto przyjść na Ladyboys Cabaret Show który znajduje się nieopodal. Show zaczyna się codziennie o 9:30pm i trwa około godziny. Wstęp jest za darmo, ale obowiązkowe jest kupno drinka lub piwa, oraz oczywiście napiwek dla kelnerki.

IMG_7667

Ladyboys (kathoeys) to generalnie trzecia płeć, głownie kobiety urodzone w męskim ciele. Nie są gejami, ani przebierańcami czy transwestytami. Są to osoby które źle czują się w swoim ciele, ale nie są mężczyznami ani kobietami. Kathoey cieszy się w Tajlandii społeczną akceptacją, co wynika w dużej mierze z religii – Buddyzm dopuszcza istnienie trzeciej płci (kathoey) zaraz oprócz kobiety i mężczyzny. Według tej religii człowiek rodzi się z jedną z tych trzech płci na podstawie karmy. Jeśli więc osoba dopuściła się jakichś agresywnych seksualnych zachowań w poprzednim wcieleniu, zostaje za to ukarana i w następnym wcieleniu rodzi się w ciele ladyboya. Większość nie czeka na kolejne wcielenie i już w tym życiu próbuje upodobnić się (lub zmienić) w kobietę.

Zaczyna się od wczesnego dzieciństwa, kiedy chłopiec poczuje potrzebę zmiany płci – zmienia swój sposób ubioru, fryzurę etc. Później dochodzi do tego kuracja hormonalna (tabletki dostępne w każdej aptece bez recepty) która hamuje przyrost mięśni i powoduje powolną budowę piersi. Kolejnym krokiem często jest operacja czyli zmiana męskich narządów płciowych na żeńskie, jednak jest to bardzo kosztowne więc nie każdy może sobie na to pozwolić. Przez to często mężczyźni mają implanty w piersiach, i równocześnie męskie genitalia.

Mimo społecznej akceptacji ladyboys nie mają lekko – ciężko dla nich o pracę, najczęściej znajdują zarobek w klubach go-go,kabaretach, ale niestety też na ulicy. W ostatnich latach wiele się podobno zmieniło i niektóre firmy szczycą się tym że są „ladyboys friendly”, i dzięki temu dostają one też pracę w firmach kosmetycznych czy w turystycznej branży.

Największa bolączką dla ladyboy’ów jest prawny aspekt zmiany płci – sądowa zmiana nie jest możliwa i jest w Tajlandii niedopuszczalna. Oznacza to że osoba która czuje się kobietą, wygląda i zachowuje się jak kobieta na zawsze w swych dokumentach będzie widnieć jako mężczyzna. Przez to nie mają tak naprawdę możliwości wyjazdu z kraju i nie mogą opuścić granic Tajlandii.

Warto zaznaczyć że ladyboys to naprawdę przepiękne,zadbane kobiety, a nie męscy przebierańcy. Nie jedna kobieta nie porusza się tak seksownie i z taką gracją jak one! Nic dziwnego że tak często słyszy się o turystach z zachodu którzy nie rozpoznali w pięknej kobiecie ladyboya aż do momentu intymnego ;-)

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s