Urzekająca świątynia Doi Suthep

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami w północnej Tajlandii żył sobie mnich, który podczas snu usłyszał głos nakazujący mu znaleźć szczątki lub relikwię w Pang Cha..
Nie zastanawiając się długo, wyruszył na poszukiwania i tak oto znalazł kość z barku Buddy która miała magiczne właściwości. Nie wdając się w zbyt zawiłe szczegóły, kość się rozdwoiła i jedną część umieszczono w jakiejś świątyni, a drugą – na białym słoniu którego wypuszczono na wolność. Słoń ten przemierzył dżunglę, aż do góry Doi Suthep gdzie trzykrotnie zatrąbił i umarł. Niezaprzeczalnie był to znak i nakazano wybudować tam świątynię która stoi do dziś.
Abstrahując od tej legendy, świątynia Doi Suthep jest jedną z piękniejszych w Tajlandii a na pewno w prowincji Chiang Mai, i jak najbardziej jest warta zobaczenia. Prowadzi do niej około 300 schodów po których nie jest ciężko się wspiąć, a nawet jest to dobry trening na uda ;) ponoć dla leniwców lub osób mających problemy z chodzeniem jest dostępna winda. Wstęp do świątyni kosztuje 30 THB od osoby.

DCIM100MEDIA
Miejsce jest godne polecenia z kilku względów, po pierwsze jest to czynna świątynia i oprócz turystów odwiedza ją wielu lokalnych. Dzięki temu można podglądnąć ciekawe, bo inne od naszych, obrzędy. Warto tu również przyjechać dla przepięknej panoramy miasta Chiang Mai która rozpościera się z tarasów widokowych. Lepiej jednak przyjechać w południe lub po południu by widoczność była dobra (bez mgły).

Zachęcamy do oglądnięcia zdjęć TUTAJ

Jak dojechać do Doi Suthep?
Kiedyś trzeba było wspinać się 5 godzin na szczyt, ale dzięki 1,000 wolontariuszom którzy wybudowali drogę, można wyjechać praktycznie na samą górę. Jazda w jedną stronę trwa ok. 30 minut i najtaniej jest złapać czerwony Songthaew który po zebraniu 10 osobowej grupy, zawiezie nas w górę i dół (100 THB / osoby). W samochód wsiadamy przy zewnętrznej stronie bramy – Chang Puak Gate.

IMG_6141IMG_6144

 

Po powrocie z Doi Suthep wybraliśmy się na spacer po mieście i trafiliśmy do kolejnej bardzo interesującej świątyni Sri Suphan, całej w srebrze, do której niestety kobiety nie mają wstępu.

Wieczorem odwiedziliśmy targ jedzeniowy, niestety wegetarianie mogą tam tylko zjeść naleśniki na słodko lub owoce – wszędzie tylko pork, pork, chicken albo fish… Skończyło się więc na wegetariańskim tureckim kebabie ;-) nie ma jak tradycyjna tajska kuchnia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s