Oszałamiający Myanmar (Birma)

Mieliśmy mieszane uczucia gdy pakowaliśmy rzeczy w hostelu w Chiang Mai. Dobrze wiedzieliśmy że żegnamy się ze znanymi nam terenami, i że będziemy witać zupełnie dla nas nowe. Przed wyjazdem do kraju w którym nigdy wcześniej nie byliśmy, zawsze czujemy
sporą ekscytację, ale też lekki stres – kolejna kultura, ludzie, obyczaje i język do nauczenia.
Dlatego na początku jesteśmy trochę zdezorientowani i zagubieni – na dzień dobry musimy ogarnąć transport, poznać i przeliczyć lokalną walutę, rozeznać w cenach i nie dać się naciągnąć przez lokalnych;)
Nie inaczej było po przekroczeniu mostu przyjaźni który łączy Tajlandię z Birmą.
DCIM100MEDIA
Most przyjaźni więc udajemy że się lubimy
Dosłownie kilka metrów za granicą widać już olbrzymią różnicę w stosunku do zamożniejszych krajów Azji które mieliśmy okazję zobaczyć. Rzucają się w oczy inne rysy twarzy i odcień skóry, czerwone zęby, posmarowane na żółto twarze, panowie w spódnicach, ale też duża bieda i brud. Inaczej niż w Tajlandii, Malezji czy Indonezji, jakoś tak bardziej egzotycznie i interesująco.
Po 8 godzinach podróży autobusem ta różnorodność nas delikatnie mówiąc, oszołomiła.
Sprawnie załatwiliśmy formalności w budce na granicy (byłoby sprawniej gdyby urzędnik nie zawiesił się kilka razy na oglądaniu telenoweli w TV), i daliśmy się poprowadzić panu który twierdził że może załatwić nam transport VIP autobusem do Rangun, czyli tam gdzie chcieliśmy się przedostać. Nie do końca nam się podobał bo niby był miły ale wydawał się dość cwany, taki typ spod ciemnej gwiazdy. Włączyła się czujność więc poszliśmy na rekonesans po miasteczku, a jemu powiedzieliśmy że wrócimy tylko pójdziemy po pieniądze. Okazało się że wymiana waluty nie wchodzi w grę – ciężko skoro wszystko zamknięte. Poszliśmy więc do bankomatu (w budce było jakieś pińcet stopni) i modliliśmy się żeby nam nie wciągnęło karty. Poszło gładko, tylko z budki wyszliśmy mokrzy jak spod prysznica, ble…
Okazało się że inni przewoźnicy oferują tylko minivany które nie są aż tak wygodne, zwłaszcza dla wysokiego Pawła. Wróciliśmy więc do gościa, upewniliśmy się że będzie autobus a nie minivan i postanowiliśmy mu dać szansę. Trochę zaufania, nie? W końcu o Birmańczykach same dobre rzeczy czytaliśmy.
Czekając na autobus (i w głębi duszy jednak powątpiewając skąd niby się pojawi skoro wokoło same vany, korek, wąska droga itd. itd.) byliśmy dość onieśmieleni zainteresowaniem naszymi osobami. Na twarzach lokalnych malowało się zdziwienie, niedowierzanie, zaciekawienie, a każdy nasz ruch był bacznie obserwowany i komentowany.

Gdy tak sobie siedzieliśmy na ulicy, pewni że w ogóle nic nie przyjedzie, nawet mini-mini-minivan, nagle jakby spod ziemi a w rzeczywistości z uliczki nieopodal wyłoniła się nasza piękna karoca. Wielki autobus z rozkładanymi fotelami, klimatyzacją, kocem, butelką wody i woreczkiem na rzygi dla każdego pasażera. Kamień z serca, po 8 godzinach i 2-óch przerwy można ruszyć dalej w nocną, 10-godzinną podróż.

IMG_6487

Ale było dobrze!  Nawet był bardzo interesujący film birmański, no coś wspaniałego. Dobrze że był puszczony na cały regulator bo mogliśmy podziwiać talenty aktorskie (objawiające się jak najgłośniejszym wyrażaniem emocji czyli najczęściej wrzaskiem).
Do Rangun dojechaliśmy o 3 w nocy czyli wcześniej niż mieliśmy o jakieś 2 godziny.
Ponieważ nie mieliśmy rezerwacji noclegu, nie chcieliśmy brać taksówki żeby nas wysadziła gdziekolwiek w mieście lub co gorsza zawiozła do drogiej, ale szczurzej nory.
Siedzenie w poczekalni autobusowej z lokalnymi o tej porze było dość ciekawym doświadczeniem.. ;)
W końcu około 6 rano poszliśmy na autobus nr. 43 który z zewnątrz wyglądał jakby miał się zaraz rozlecieć, a z wewnątrz jakby stoczyło tam walkę stado tygrysów.
Do centrum dojechaliśmy w jakieś 40 minut i dość szybko znaleźliśmy super hostel.
Zalogować się mogliśmy tam dopiero od 12, więc wykorzystaliśmy ten czas na odwiedzenie głównej atrakcji turystycznej miasta – Shwedagon Pagoda.
IMG_6519
Jest to jedno z najświętszych miejsc w całej Birmie, wewnątrz niej oprócz kosztowności schowane są podobno włosy z głowy Buddy Gotamy. Prawie cała stupa jest w złocie (w sumie ok 9 ton), jest wysoka na 99 metrów. Podstawę otaczają mniejsze stupy jak również kapliczki i posągi. Mimo że jest to kolejna stupa, kolejne święte miejsce, to robi bardzo duże wrażenie. Mimo deszczu spędziliśmy tam sporo czasu obserwując obrzędy, wymieniając uśmiechy z lokalnymi i oczywiście robiąc zdjęcia. Naprawdę warto, zwłaszcza jeśli ma się czas żeby posiedzieć i poobserwować ludzi ;)
Wieczorem poszliśmy jeszcze na spacer i trafiliśmy na rockowy koncert, oraz piękny zachód słońca nad inną stupą – Sule Pagoda.
Troszkę więcej zdjęć w linku poniżej (lub w razie problemów, w zakładce GALERIA):
Aha, na zdjęciu ta czerwona plama na chodniku to nie krew, spokojnie :) lokalni żują betel który barwi ślinę i zęby. Jest to ponoć najpopularniejsza używka na świecie (po alkoholu, tytoniu i kawie). Próbował ktoś? ;-) my się chyba nie odważymy.

Praktycznie:
– wizę do Birmy wyrobiliśmy w Chiang Mai, czas: 3 dni robocze, koszt: 800 BHT / osobę
Można również wyrobić w Bangkoku
– jechaliśmy Green Busem z Chiang Mai do przejścia granicznego – Mae Sot / Myawaddy, stamtąd za 100 BHT / od osoby podjechaliśmy songthaew do samej granicy
– za autobus VIP zapłaciliśmy po 15,000 Kyats / osoby
– w Myawaddy jest sporo sklepików gdzie można kupić karty SIM
– w Rangun autobusem linii 43 można dojechać pod Sule Pagoda gdzie jest sporo hosteli i guest house’ów w dobrej cenie
– my spaliśmy w Backpacker B&B – bardzo czysto, śniadanie w cenie, szybki Internet, fajna okolica
– wstęp do Shwedagon Pagoda 8000 Kyats / os.
Reklamy

Jedna myśl w temacie “Oszałamiający Myanmar (Birma)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s