Rymy na Mekongu, czyli 2-dniowy slowboat

Krętymi drogami autobusem jechaliśmy,

I w myślach Tajlandię żegnaliśmy.

Na nową przygodę przyszedł czas,

Oto Laos wita nas.

Lecz najpierw do granicy tuk-tuk z nami mknie,

Od dwóch osób 100 Bahtów chce.

Niestety za daleko by na nogach iść, 

Trzeba więc zapłatę uiścić.

Przy okienkach załatwiliśmy formalności,

I czekamy na autobus co przewiezie nas jak ważnych gości.

DCIM101MEDIA

Przez most przyjaźni nad Mekong rzeką,

Po wizę i pieczątkę kolejną.

Tam miejsce jak wymarłe wygląda,

A każdy urzędnik znudzony na nas spogląda.

Pracują jakby im się nie chciało,

Dokładnie tak jak w przewodnikach pisało.

Znów jedziemy tuk-tukiem wspólnym z jakąś Chinką,

Do centrum miasta co jedną jest ulicą.

DCIM101MEDIA

Wcześniej na Couchsurfingu poznajemy Nokę,

Która zaprasza do swojego hostelu na nockę.

Little Hostel bardzo polecamy,

Z właścicielkami do późna śmiejemy się i rozmawiamy.

Początek w nowym państwie jest dobry,

Doczekać się nie możemy kolejnej doby.

Slow boatem przez dwa dni będziemy płynąć,

Razem z ok. 100 osobami w łódce wody Mekongu przecinać.

Przed południem do łódki więc wsiedliśmy,

I na siedzeniach wyrwanych z aut osobowych usiedliśmy.

Tak oto przygoda się rozpoczęła,

Choć oprócz kilku lokalnych biała rasa burtę przejęła.

Nudno więc i niewygodnie trochę,

Ale widoki za to sprawiają radochę.

Wszędzie zielono, góry trawą porośnięte,

I na pionowej niemal ścianie domki wciśnięte.

Ludzie tam naprawdę mieszkają,

Jak się tam dostają?

Chyba łódkami do brzegu dopływają,

I po stromej górze się wspinają.

img_8593

Nasza łódka co jakiś czas cumuje,

Jakiś lokalny na brzeg wyskakuje.

Dzieci wesoło go witają,

A turystom energicznie machają.

Niektóre specjalnie skaczą do wody,

By aparaty złapały ich różne pozy.

img_8680

Kapitan co jakiś czas skały z wody wystające omija,

A na statku słychać jak się butelka o butelkę obija.

To Beerlao czas wszystkim umila,

I niektórych do snu lula.

Wreszcie do wioski Pakbeng na noc dopłynęliśmy,

I w jakimś pokoju się zalogowaliśmy.

Smaczny posiłek w restauracji za nami,

Do łóżka więc idziemy, gdzie myśleliśmy że będziemy sami.

Ale po pościeli nie jeden robaczek chodził,

Więc instynkt mordercy się w Natalii obudził.

I choć chyba wszystkie zatłukła,

To noc dość czujnie minęła.

Śladów ugryzień rano brak,

A na śniadanie bagietka i mocna kawa by nie czuć się jak wrak.

W dzisiejszej łódce więcej jest Laotańczyków,

Za to mniej miejsca na długie nogi Europejczyków.

img_28721478325

Czas na rejs i głośny od silnika drugi dzień,

Obyśmy nie byli później głusi jak pień.

Widoki prawie te same mijamy,

Co jakiś czas ciekawe lokalnych spojrzenia spotykamy.

Ale lokalni tutaj nie wydają się tak mili,

Chyba Birmańczycy bardzo wysoko poprzeczkę postawili.

Jak będzie dalej -zobaczymy,

Do dużego miasta teraz płyniemy.

Luang Prabang odwiedzimy,

A co dalej – nie powiemy.

 Na wodach Mekongu ten wierszyk powstał,

I gołym okiem widać że nikt z nas nigdy Szymborskiej nagrody nie dostał.

Ale przynajmniej było co robić,

Może uda się również Was trochę zabawić.

Zdjęcia:


 

Praktycznie:

Autobus z Chiang Mai- Chiang Khong: 259 Baht/os. (ok. 26 zł)

Tuk-tuk do granicy: 50 Baht/os. (ok. 5zł)

Przejazd autobusem przez most: 25 Baht/os. (ok. 2,5zł)

Wiza do Laosu:  36$/os. (Ok. 136 zł)

Tuk tuk do miasteczka Huay Xai: 25,000 LAK (ok. 12 zł)

Slowboat z Huay Xai do Luang Prabang: 210,000 LAK /os. (ok. 100 zł)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s