Phnom Penh, więzienie S-21 i Pola Śmierci

Nosisz okulary? Zginiesz.
Masz delikatne ręce? Zginiesz.
Mówisz kilkoma językami? Zginiesz.
Miałeś kontakt z obcokrajowcem? Zginiesz.

Do centrum Phnom Penh czyli stolicy kraju, dojechaliśmy wieczorem, jak zwykle nie mając żadnej rezerwacji noclegu. Zaczęliśmy więc od poszukiwań, trochę błądząc po już ciemnych ulicach. Rozświetlały je kolorowe neony które krzyczały by wejść do lokalu na drinka. Albo na masaż, a najlepiej to na super extra sexy masaż. Na ulicach było sporo ludzi, tuk-tukowcy zapraszali do swoich karoc zapewniając że znają świetny hostel i zawiozą nas tam za jeszcze lepszą cenę. Zapach piwa mieszał się z zapachem śmieci i jedzenia, gdzieniegdzie przebiegł szczur albo karaluch. Dźwięki muzyki z każdego lokalu mieszały się w jeden głośny bełkot. Gdzie my, kurnia, jesteśmy?! Załamani po rekonesansie cenowym w końcu dogadaliśmy z jednym właścicielem dobrą cenę za pokój. Na parterze, bez okien, trochę dziwnie pachnie, ale chyba przeżyjemy. Stwierdziliśmy że kupimy dodatkowo listek odświeżający i będzie cacy. Zostawiliśmy więc rzeczy i poszliśmy zjeść. Przed wyjściem zostaliśmy ostrzeżeni by nie chodzić po ciemnych uliczkach i by w ogóle najlepiej nigdzie nie chodzić po zmroku, bo rabunki, napady, bo niebezpiecznie.
Nie żeby nasze pierwsze wrażenia w mieście zachęciły nas do pieszych wędrówek, ale do reszty nam się odechciało..Jeść i pić! Taki był plan na wieczór.

Po konsumpcji hinduskiego posiłku wraz z piweczkiem i odświeżającą, lawendową torebeczką wróciliśmy do hostelu. Po otworzeniu drzwi do pokoju aż nas cofnęło i sprawdziliśmy czy przez przypadek nie trafiliśmy jednak do publicznego szaletu niesprzątanego pół roku. Z obrzydzeniem zamknęliśmy od wewnątrz drzwi, i powstrzymując odruch wymiotny z politowaniem spojrzeliśmy na lawendową saszetkę która miała nam umilić sen. Przydałoby się w takich torebeczkach zanurzyć, jak w filmie „American Beauty”, choć mam wątpliwości czy by to pomogło. Nie było opcji żebyśmy spędzili tam noc. Właściciel nie bardzo rozumiał o co nam chodzi (serio?!), ale na szczęście zgodził się nas przenieść do innego pokoju bez dodatkowych opłat. Tam również nie pachniało fiołkami, ale z pomocą saszetki – lawendą już tak.

img_1033

Na szczęście nie zapadliśmy w wieczny sen, i następnego ranka przenieśliśmy się do innego hostelu znalezionego dzięki booking.com.
Jak to mamy w zwyczaju, sporo chodziliśmy po mieście i z przykrością stwierdzamy że miasto nam się nie podoba. Może okolica przy rzece, Pałacu Królewskim czy przy wielu pomnikach jest całkiem przyjemna, ale poza tym jest szaro-buro, ruchliwie i głośno. Jeśli komuś podobał się np. Pałac Królewski w Bangkoku, i spodziewa się tu podobnych wrażeń, to się rozczaruje. Ten nie jest aż tak spektakularny i właściwie wejście do środka można sobie odpuścić.

img_1034

Tak naprawdę do stolicy przyjechaliśmy by odwiedzić dwa miejsca – Muzeum Ludobójstwa oraz Pola Śmierci. Nie jest to tematyka ani łatwa ani przyjemna, zwłaszcza gdy odwiedzamy egzotyczny kraj i jesteśmy na wakacjach. Myślę jednak że miejsca te obowiązkowo trzeba zobaczyć.

Więzienie Bezpieczeństwa 21 (S-21) a obecnie Muzeum Ludobójstwa Tuol Sleng to dawne liceum które podczas rządów Czerwonych Khmerów zostało zamienione w więzienie i miejsce przesłuchań i tortur. W 1975 roku, czyli naprawdę nie tak dawno, w Kambodży wybuchnęła wojna domowa którą wygrali Czerwoni Khmerzy zdobywając tym samym władzę w kraju.
Jedne z pierwszych zmian jakie wprowadzili, to ewakuacja stolicy i wysiedlenie mieszkańców na tereny wiejskie. Według nich mieli tam stworzyć nowe, lepsze, samowystarczalne społeczeństwo. Oczywiście nie były to kolektywne gospodarstwa rolne, a obozy przymusowej pracy. Przenoszenie to tłumaczyli amerykańskim bombardowaniem które miało doprowadzić do głodu, bezpieczeństwo obywateli poza miastem, oraz przysłużeniem się krajowi w jakże słusznej sprawie. Ci którzy w jakikolwiek sposób się sprzeciwiali tej jedynej słusznej wizji, byli eliminowani.
Czerwoni Khmerzy pod dowództwem Pol Pota zdelegalizowali pieniądze i religie, zamknęli szkoły, szpitale, zlikwidowali własność prywatną. Swojemu krajowi zafundowali ogromny regres, czystki i ludobójstwo. Przez 4 lata panowania, na swój kraj skierowali najbardziej krwawą dyktaturę w historii. Szacuje się że zgładzili 20-25% całej ówczesnej populacji, dokładne liczby nie są jednak znane (różne źródła mówią o 70,000, 1.5-2 mln ludzi).

Muzeum Ludobójstwa to kompleks 5 budynków w których można zobaczyć sale przesłuchań, tortur, cele w których trzymano więźniów, narzędzia tortur.

DCIM104MEDIAimg_1065img_1077

Wiele pomieszczeń pozostawiono w praktycznie nienaruszonym stanie – tak jak je zastano. W niektórych można nawet dostrzec ślady wyschniętej krwi. Do więzienia przywożono wszystkie osoby które były „podejrzane”, które były kiedyś członkami Czerwonych Khmerów czy też byli żołnierzami oskarżonymi o zdradę partii. Tak naprawdę można było podpaść za wszystko i za nic.

Nosisz okulary? Zginiesz.
Masz delikatne ręce? Zginiesz.
Mówisz kilkoma językami? Zginiesz.
Miałeś kontakt z obcokrajowcem? Zginiesz.

Razem z tobą zginie też twoja cała rodzina, w myśl zasady że „chwasty trzeba usunąć wraz z korzeniami”.
Niektóre osoby które przeżyły ten krwawy reżim, były jego świadkiem, opowiedziały o tym w serii wywiadów które można przeczytać w muzeum. Mrożą krew w żyłach.
Fotografie osób które były w tym więzieniu można również zobaczyć w kilku pomieszczeniach.

DCIM104MEDIA

Większość z nich spędzała tam ok. 2 miesięcy. Dwa miesiące ciągłych przesłuchiwań, tortur (wyrywanie paznokci, przypalanie rozżarzonym metalem, topienie, duszenie, polewanie ran solą/wrzątkiem/alkoholem, zbiorowe gwałty) które miały na celu przyznanie się do zeznań – najczęściej nieprawdziwych. Wielu umierało podczas tych tortur, a ci którzy przeżyli byli zabierani do centrum egzekucji, kilkanaście kilometrów od stolicy –  Choeung Ek czyli Pola Śmierci.
Tam więźniowie zabijani byli motykami, maczetami czy przez poderżnięcie gardła – amunicja była droga, więc to był ich sposób na zmniejszenie kosztów egzekucji.

To miejsce jest jeszcze bardziej przygnębiające, zmusza do refleksji i bardzo wzrusza. Każdy dostaje zestaw audioprzewodnika, dlatego w swoim tempie, w skupieniu i ciszy może wysłuchać co było w danym miejscu na polu, co przedstawiają rzeczy w gablocie itd.
Można tam zobaczyć ogromną stupę która mieści w sobie ponad 5,000 ludzkich czaszek które ułożone są na kilkunastu półkach. Są to czaszki wydobyte z masowych grobów które się tam znajdują. Ze 129 na razie zbadano 86, co oznacza że chodząc po terenie Choeung Ek chodzi się między grobami w których spoczywają zgładzeni tam ludzie.
Najbardziej wstrząsający był widok drzewa. Wielkie drzewo o które Czerwoni Khmerzy roztrzaskiwali główki dzieci i niemowlaków. Malutkie szkraby, które byłyby teraz dorosłymi ludźmi, trochę starszymi od nas. Przerażające.

img_1094

Zarówno więzienie jak i pola śmierci to miejsca które zasługują na zobaczenie. Ludzie potrafią być wobec siebie okrutni i widzieliśmy tam tego dowód.

Nie pozwólmy by historia się powtórzyła. Szerzmy miłość, dobroć, tolerancję i szacunek do innych wyznań, religii, orientacji seksualnych. Naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami i tak samo zasługujemy na to by żyć, kochać, i być szczęśliwym. Rasizm, homofobia, dyskryminacja jest stratą energii, którą możemy wykorzystać do budowania czegoś dobrego i pozytywnego.
Peace & love ludzie!

Zdjęcia:


Praktycznie:
Transport z Siem Reap -> Phnom Penh: 8$ / os. (Cambodia Post VIP Van, z WI-FI!)
Bilet do Pałacu Królewskiego: 6,5$ / os.
Bilet do więzienia S-21: 3$ / os. lub 6$ / os. z audioprzewodnikiem
Bilet na Pola Śmierci: 6$ / os. z audioprzewodnikiem
Tuk-Tuk spod więzienia i z powrotem pod hostel: 10$

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s