Ha Giang na motorze czyli wino ryżowe, piękne widoki i barwni ludzie

 

Ha Giang jest wietnamską prowincją na północy kraju, która kryje w sobie przepiękne krajobrazy i jeszcze piękniejszych ludzi. Widoki odbierają mowę, a z wrażenia motor niemal sam hamuje. Najchętniej zatrzymywalibyśmy się co 100 metrów by podziwiać i uwieczniać kamerą te zachwycające obrazy.

Najwygodniej jest zwiedzić prowincję na motorze, robiąc dużą pętlę przez różnorodne wioski położone w górskich terenach.  By bez pośpiechu zobaczyć jak najwięcej, dobrze jest poświęcić na jazdę minimum trzy dni i nocować w większych miasteczkach (wioski nie mają hosteli / hoteli). Tak właśnie zrobiliśmy z Gregiem i Kathleen których poznaliśmy w Hanoi i z którymi od kilku dni jeździmy po Wietnamie.

Częścią prowincji Ha Giang jest Park Narodowy Dong Van który wpisany jest na listę UNESCO i zamieszkiwany jest przez ok. 17 plemion (m.in. Hmong, Tay, Dao, Nung, Lo Lo, Giay, Pu Peo).

img_2314

Być tam i móc choć przez chwilę obcować z lokalnymi było niesamowitym przeżyciem. Spotykaliśmy się zawsze z ogromną gościnnością która najczęściej objawiała się wspólnym wypiciem alkoholu. Wszędzie na świecie jest tak samo, prawda? Po procentach nagle jakimś cudem znajduje się wspólny język, i nie ma praktycznie żadnej bariery w komunikacji.

img-20161130-wa0001

Tutaj mieliśmy przyjemność wypicia wina ryżowego, podobnego w smaku do wódki czy delikatniejszego bimbru. Pijąc go nie czuć za bardzo mocy trunku, ale po kilku – kilkunastu kieliszkach okazuje się że zostaliśmy znokautowani (ku wielkiemu rozbawieniu lokalnych). Ciocia dobra rada radzi: jeśli lokalny zaprosi nas do wspólnej konsumpcji alkoholu, to albo od razu odmawiamy, albo pijemy na umór. Odmawiając nie skończywszy butelki, możemy ich bardzo urazić. Zresztą kto to widział nie skończyć flachy ;-)

Pierwszej nocy spaliśmy w Dong Van, gdzie o poranku odwiedziliśmy niedzielny targ – ludzie z okolicznych wiosek przychodzą tam sprzedać swoje produkty, lub zrobić dla siebie zakupy. Jak to na targu w Azji, można tam kupić wszystko: psy, krowy, lokalne jedzenie, przepiękne, tradycyjne i  kolorowe stroje, mięso, warzywa, owoce.

Mieszkańcy z oddalonych wsi potrafią ze swoją krową czy świnią iść kilkadziesiąt kilometrów by ją tam sprzedać. Od ilości ludzi i produktów kręciło nam się w głowie i nie wiedzieliśmy gdzie patrzeć. Myśleliśmy że mamy już dość targów bo prawie każdy wygląda tak samo w każdym azjatyckim państwie. Ale ten tutaj różni się bardzo ze względu na różnorodność odwiedzanych go ludzi. Kobiety noszą barwne chusty na głowach, szyi, wzorzyste spódnice, plecione kosze na plecach w których niosą zakupy (np. żywą kurę), srebrną biżuterię. Mężczyźni są sporym kontrastem bo najczęściej noszą stonowane stroje – ciemne marynarki i spodnie, oraz nierzadko kaszkiet w zimniejszy dzień.

img_2263

Było pięknie i barwnie, a po wyruszeniu w stronę Meo Vac było jeszcze piękniej, choć ciężko nam było w to uwierzyć. Dosłownie kilka minut jazdy za miastem Dong Van zaczyna się Przełęcz Ma Pi Leng oraz chyba najpiękniejsza droga w północnym Wietnamie.

img_2397

Mijaliśmy tradycyjnie ubranych mieszkańców wracających z targu, podziwialiśmy szczyty gór, jaskinie, pola ryżowe, jechaliśmy krętymi drogami mając z jednej strony przepaść, a z drugiej skały. Dzieci jak zwykle wołały „hello!”, machały do nas i były przyjaźnie nastawione co nas zawsze urzeka.

Ale spotkaliśmy też kilku chłopców na drodze którzy zatrzymali nas i ukradli nam banany. Myśląc że coś im się stało zatrzymaliśmy się, a oni rzucili się na pierwsze co wisiało z boku motoru. Dobrze że mieliśmy tam tylko owoce!

Zdenerwowało nas to, ale nie odebrało dobrego humoru. Z takimi widokami ciężko jechać naburmuszonym! Słowa nie oddadzą piękna, więc zerknijcie na zdjęcia oraz filmik!

Foto:

Video:


Praktycznie:

  • Bilet autobusowy z Hanoi do Ha Giang:  190,000 dong / osoby (35 zł)
  • Wynajem motoru: 200,000 dong / dzień (37 zł)
  • Nocleg w wioskach: ok. 100,000 dong / osoby (18 zł)
  • Pozwolenie na podróż po północy (Dong Van, Meo Vac, Lung Cu) – jest to dodatkowa wiza którą teoretycznie trzeba wykupić. Można to zrobić albo w Ha Giang albo w Meo Vac (również możliwe za pośrednictwem hostelu w którym się zatrzymujemy). Koszt to podobno 200,000 dong / osoby. My go jednak nie wykupiliśmy i nikt nas nigdzie nie sprawdzał.
Reklamy

3 myśli w temacie “Ha Giang na motorze czyli wino ryżowe, piękne widoki i barwni ludzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s