Ha Long Bay oraz wyspa Cat Ba – czy warto?

Są takie miejsca na Ziemi, które są znane niemal wszystkim, i które silnie kojarzą się z jakimś państwem. Ha Long Bay to właśnie taka wizytówka Wietnamu, must see, zatoka odwiedzana przez tłumy turystów. Trochę się tych tabunów (zwłaszcza chińskich) obawialiśmy, ale na szczęście nie było źle. Delikatnie pokombinowaliśmy żeby nie przepłacić za wycieczkę po zatoce, i chyba się opłaciło. Do Ha Long chcieliśmy się dostać z Ha Giang, kupiliśmy więc bilety do Hanoi a stamtąd już do Ga Ha Long- skąd można dostać się promem na Cat Ba. Niestety już po zakupie tych biletów dowiedzieliśmy się od innej pary, że z Ha Giang jedzie jakiś bezpośredni autobus w te rejony. Nigdzie takiej informacji nie było, a oni dowiedzieli się o tym przypadkiem od właściciela hostelu. Mimo wszytko nie ma tego złego…bo np. poznaliśmy w autobusie mniszkę robiącą sobie selfie w okularach a’la Tom Cruise w „Top Gun”, i która słuchała Modern Talking i Gangnam Style. Zaznajomiliśmy ją więc z lekko podobnym, polskim, klimatem ;)

Po dojechaniu na miejsce, przeszliśmy kilka kilometrów do portu z którego chcieliśmy wziąć prom na wyspę Cat Ba gdzie mieliśmy zamiar spędzić kilka nocy (i stamtąd wziąć wycieczkę po zatoce Ha Long). Ale przecież nie mogło być tak prosto, w końcu to my! Nasza ukochana aplikacja maps.me która miała nawet zaznaczone dróżki w polach ryżowych w Laosie, miała tu nieaktualne dane. Zaznaczony port okazał się luksusowym resortem przed którym stały limuzyny, obsługa mówiła płynnie po angielsku, a wewnątrz mieniły się bogate zdobienia i żyrandole. Bardzo głupio nam było stać tam i rozmawiać po całonocnej podróży autobusem – spoceni, z brudnymi buciorami, zmęczeni, głodni i do tego nie w tym miejscu w którym powinniśmy być. Na szczęście miła pani pomogła nam zamówić taksówkę i wytłumaczyła kierowcy gdzie ma nas zawieść. Gdy na odchodne zapytaliśmy z ciekawości ile kosztuje u nich nocleg, tylko zmierzyła nas wzrokiem i się uśmiechnęła ;) hmmm…

Cat Ba byłoby sympatycznym miasteczkiem, gdyby nie było jednym wielkim placem budowy. Powstają nowe drogi, wielkie hotele – generalnie cała infrastruktura pod turystów, zwłaszcza tych z Chin.

Oprócz wiadomego rejsu statkiem, warto mimo wszystko pojeździć sobie skuterem jeden dzień po wyspie. Jest tam kilka punktów widokowych, jaskiń (ponoć nic szczególnego, pominęliśmy je), jak również park narodowy który zajmuje sporą część wyspy (można zrobić trekking).
img_2795DCIM105MEDIA
Coś ostatnio szczęścia nie mamy, bo podczas jazdy skuterem pękł nam pasek napędowy i musieliśmy się właścicielowi natłumaczyć przez telefon gdzie jesteśmy, co się stało, i później dość długo czekać na pomoc :)
Ale za to podczas wycieczki do Ha Long Bay mieliśmy cudowną, słoneczną pogodę, co w tym miejscu nie jest sprawą ani oczywistą ani powszechną – turyści podobno częściej od słońca, widzą tu zachmurzone niebo.
Na statku było z nami ok. 40 osób, w tym dwóch sympatycznych rodaków z którymi spędziliśmy większość czasu. Miło było porozmawiać po polsku i powymieniać się doświadczeniami!
W cenie wycieczki był rejs, lunch, snorkeling (czyli pływanie BEZ masek, bo w wodzie i tak nic nie było widać), 1,5h pływania w kajakach, oraz wizyta na Monkey Island gdzie
widzieliśmy może cztery małpy;)
Płynęliśmy obok wiosek na wodzie, gdzie ludzie prowadzą normalne życie – mają tam domki, swoje małe ogródki warzywne, żyją tam z nimi nawet pieski! Widzieliśmy też sławną skałę a’la maczuga Herkulesa nad którą przeleciał Agent 007 w filmie „Jutro nie umiera nigdy”.
Ogólnie widoki były przepiękne, ogrom formacji skalnych zapiera dech w piersiach. Ale bądźmy szczerzy, po jakimś czasie rejs robi się trochę nudnawy, ile można gapić się na skały? ;)
Agencje mają sporo ofert na każdą kieszeń, od jednodniowych wycieczek po kilkudniowe, z noclegiem na statku. Spanie pośród skał, w kajucie brzmi ciekawie, ale niestety opcja ta jest dość kosztowna. Z naszego doświadczenia możemy polecić jednodniowy rejs który nas nie zbankrutował, a był fajnym doświadczeniem.
Ha Long Bay przypominało nam troszkę Krabi w Tajlandii (choć tam woda była pięknie turkusowa). Tutaj natomiast jest więcej formacji skalnych, zdecydowanie wartych zobaczenia. 1,900 skał rozsianych po zatoce naprawdę robi wrażenie! :)
Zdjęcia:

Praktycznie:
Bilety autobusowe Ha Giang – Hanoi: 200,000 dong / os. (37 zł)
Bilety autobusowe Hanoi – Ga Ha Long: 80,000 dong / os. (14,80 zł)
Prom (Tuan Chau) na Cat Ba: 70,000 dong / os. (12,90 zł)
Lokalny autobus* z promu do centrum Cat Ba: 25,000 dong / os. (4,60 zł)
Jednodniowa wycieczka po Ha Long Bay: 12,5 $ / os. (52 zł)
Wynajem motoru na dzień: 80,000 dong / os. (14,80 zł)
*autobus jedzie również w drugą stronę kilka razy dziennie (my wracając z wyspy jechaliśmy nim o 8:00 rano na prom o 9:00. Rozkład promu w zdjęciach)
Reklamy

3 myśli w temacie “Ha Long Bay oraz wyspa Cat Ba – czy warto?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s