Uluru (Ayers Rock) – musicie to zobaczyć

Uluru jest jak pierworodne dziecko. Ciężko uwierzyć że istnieje, i jeszcze ciężej się na nie napatrzeć, takie jest piękne.

Uluru, zwane też Ayers Rock, jest znaną na cały świat formacją skalną znajdującą się na Terytorium Północnym Australii, w Parku Narodowym Uluru-Kata Tjuta. Ma 9 kilometrów obwodu i ponad 300 metrów wysokości i powstała ok. 600 milionów lat temu. Dla lokalnych Aborygenów (Anangu) jest miejscem świętym, gdzie przez setki tysięcy lat odbywały się ważne ceremonie czy rytuały.

Jest też istotnym punktem na trasie większości turystów odwiedzających Australię. My również bardzo chcieliśmy zobaczyć tę imponującą skałę, i bardzo cieszymy się że się na to zdecydowaliśmy.

Jechaliśmy z  Adelaide, i nasza trasa prowadziła przez Coober Pedy o którym więcej w osobnym wpisie. W sumie jechaliśmy 3 dni i już po pierwszym skręcie za znakiem na Outback i Terytorium Północne zauważyliśmy sporą zmianę w krajobrazie. Szybko na drodze dało się zauważyć sporej wielkości jaszczurki które albo zastygały w bezruchu, albo przestraszone uciekały z jezdni. W oddali dostrzegliśmy konie, krowy oraz emu.

Pustynny krajobraz z naszych wyobrażeń nie pokrywał się zupełnie z rzeczywistością – wokoło była piękna, soczysta zieleń – a to za sprawą intensywnych opadów deszczu w ostatnim czasie. Nie byliśmy tym faktem zawiedzeni bo kontrastująca z zielenią czerwona ziemia i bezchmurne, niebieskie niebo dawały piękny obraz. Tylko ślady hamowania widoczne co jakiś czas na jezdni przypominały nam o zachowaniu czujności. W każdej chwili przed maską może pojawić się jakiś zwierzak – czy to kangur, emu czy krowa – warto o tym pamiętać przemierzając Australię. Nam na jezdnię wyskoczył pies dingo, który notabene wyglądał trochę jak nasz polski burek.

img_4631img_4729

Noce spędzaliśmy na dziko. I tak raz spotkaliśmy rodaków, a nad ranem gdy już nikogo nie było zmuszeni byliśmy szukać pomocy, a to niedaleko miejscowości Yulara (najbliższa Uluru-Kata Tjuta National Park) o poranku pies dingo wyciem nieopodal naszego auta oznajmił że mamy wstawać, a ostatniej nocy spaliśmy cichaczem na parkingu w Yulara by było nam bliżej na wschód słońca.

Od momentu zobaczenia Uluru, mimo że w oddali, czuć było w samochodzie ekscytację. Zdecydowaliśmy się jednak w pierwszej kolejności odwiedzić Kata Tjuta. To również piękne formacje skalne i święte miejsce, oznaczające w języku aborygeńskim „wiele głów”.

img_5150

Zrobiliśmy tam ok. 2,5 godzinny trekking do punktu widokowego Karingata (przez Valley of the Winds – Dolinę Wiatrów) i bardzo go polecamy, bo nie jest bardzo wymagający a widoki są zniewalające. Wokoło tylko śpiewające ptaki, słońce, dostojne skały i wiatr szepczący coś do nich w języku przyrody. Nie chcieliśmy się stamtąd szybko ruszać..

Po południu objechaliśmy naokoło samochodem Uluru – przedsmak przed dniem kolejnym kiedy obeszliśmy go na nogach. Nie wiem jakim sposobem nie ma dużo wypadków na terenie parku, bo ciężko jest prowadzić i nie wpatrywać się ciągle w skałę z otwartą buzią. Jest po prostu piękna.

Powiedzieć że jest to miejsce magiczne, to zdecydowanie za mało. Uluru ma w sobie jakąś niewytłumaczalną siłę, która do siebie przyciąga i gdy tylko pojawia się na horyzoncie, ciężko jest odwrócić wzrok. Gdy jest się blisko, onieśmiela swoją wielkością i dostojnością. A dotyk jej ciepłej powierzchni przeszywa ciało, uwierzcie lub nie, ale odczuliśmy płynącą tam energię. Ale byliśmy po kilku godzinach na słońcu, więc kto wie, może miało to jakiś wpływ.

Patrząc na to jak skała zmienia się w ciągu dnia, przyszło mi do głowy pewne porównanie.. Że Uluru jest jak pierworodne dziecko. Ciężko uwierzyć że istnieje, i jeszcze ciężej się na nie napatrzeć, takie jest piękne. Swoje barwy zmienia w jednej chwili, jak nastroje czy humory i ciągle nimi zaskakuje. Ze snu budzi się niespiesznie, powoli odsłaniając swoje zakamarki i szczeliny po minionej nocy – pokręcone jak sny dziecka. W ciągu dnia natomiast mieni się różnymi kolorami i emanuje niepojętą energią którą bierze nie wiadomo skąd. Podczas zachodu słońca, zaraz przed tym kiedy trzeba iść spać, chce wszystkim pokazać na co go stać – rozbłyska jaskrawą czerwienią która wydaje się nigdy nie zgasnąć. Ale nie wiedzieć kiedy, nagle wypala się i zapada w sen. Słońce schowane za horyzontem ustępuje miejsca gwiazdom. Zupełnie jak rodzice, czuwają one w nocy nad swoim ukochanym Uluru.

DCIM107MEDIAimg_5197img_5204img_5312img_5301

 

Więcej zdjęć tutaj:

Jeśli jesteś zainteresowany praktycznymi informacjami: czyli jak zwiedzać Uluru, gdzie spać, gdzie zrobić dobre zdjęcia, zapraszamy do drugiego wpisu: Uluru-Kata Tjuta praktyczne wskazówki

Reklamy

2 myśli w temacie “Uluru (Ayers Rock) – musicie to zobaczyć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s