Arthur’s Pass – na te widoki czekaliśmy!

Mieliśmy wrażenie, że to jest po prostu zbyt piękne by mogło być prawdziwe. Że zaraz uderzymy nosem o ten plakat, i obnażymy gorzką prawdę – że ta trasa to jeden wielki Photoshop.

Wisielcza pogoda, wisielczy humor. Normalnie jak jesień w Polsce, nic tylko zakopać się pod kołdrą i nie wyciągać spod niej nosa aż do wiosny.

Ejże! Ale jesteśmy w Nowej Zelandii! Jak to możliwe? Oczywiście obfite deszcze nie są tu teraz czymś zupełnie normalnym, ponoć wcześniej było bardzo sucho więc się modlili o deszcz. No to mają! I my mamy..Cyklon Cooka..
Prognoza pogody na kilka nadchodzących dni była optymistyczna, przynajmniej tam gdzie się wybieraliśmy. Tylko ta perspektywa nas jakoś trzymała przy życiu;)

IMG_9123

Arthur’s Pass to niesamowicie malownicza trasa wiodąca przez Południowe Alpy, które wyrastają niemal z każdej strony. Wrażenie jest naprawdę piorunujące, i sprawia że w szoku podnosi się tylko szczęki z podłogi. Kojarzycie „Seksmisję” i próbę wydostania się bohaterów na powierzchnię? Gdy okazuje się, że krajobraz jest jedną wielką mistyfikacją? Albo „Truman Show”, gdy główny bohater odkrywa, że jego życie jest telewizyjnym show? I nawet piękny widok w oddali, to w rzeczywistości ogromny plakat który tylko imituje krajobraz? Teraz wiecie jak się czuliśmy gdy jechaliśmy tą trasą. Mieliśmy wrażenie, że to jest po prostu zbyt piękne by mogło być prawdziwe. Że zaraz uderzymy nosem o ten plakat, i obnażymy gorzką prawdę – że ta trasa to jeden wielki Photoshop. Ale wiecie co? Nic takiego się nie wydarzyło. Tam jest naprawdę tak pięknie.

IMG_9241

To tam właśnie umówiliśmy się z naszym przyjacielem, Gregiem, z którym podróżowaliśmy kilka miesięcy wcześniej po Wietnamie. Od grudnia eksploruje on wyspy nowo zelandzkie na rowerze. Serio, szacunek!
Spotkanie było super, wymianie historii nie było końca, a i tak pewnie nie opowiedzieliśmy sobie wszystkiego. Z różnych względów planowany treking nie wyszedł nam tak jak chcieliśmy, ale spędziliśmy świetne dwa dni, podziwiając absolutnie zapierające dech krajobrazy.
IMG_9150DCIM108MEDIADCIM108MEDIAIMG_9342
Ten moment, gdy góry zaczęły się wyłaniać zza mgły, białej i delikatnej jak wata cukrowa, a ich ogrom i piękno zaczęły cieszyć oczy, na zawsze pozostanie nam w pamięci. Nad randem gdzieś zza szczytów nieśmiało wstawało słońce, świecąc na ośnieżone szczyty, jakby ktoś je wcześniej posypał cukrem pudrem.
Im słońce było wyżej, tym miało więcej siły by przegonić mrok, ciemność, i by ocieplić mroźne powietrze. W czasie gdy nasze cienie powoli robiły się dłuższe, przygotowywaliśmy sobie śniadanko, konsumując je później w najpiękniejszej scenerii w życiu.
Witaj, Nowa Zelandio! Właśnie na takie momenty czekaliśmy!
Więcej zdjęć:
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s